piątek, 25 maja 2012

Mother's Day!

Hej. Dzisiejsza notka będzie krótka i na temat, ponieważ jestem przemęczona i jedyne o czym marzę, to odespać cały tydzień. W dodatku jestem zdenerwowana z powodu internetu, który raz działa raz nie i przez to nie mogłam dodać notki. Więc bardzo długo szukałam rzeczy, które mogłabym sprezentować swojej mamie. Jednak postanowiłam zdać się na własną wyobraźnię i podarować jej to, co najbardziej kocha - własnoręcznie wykonane. Zrobiłam bukiecik składający się z czterech kwiatków. Gałązki są prawdziwe, natomiast listki i płatki z bibuły. A oto efekt pracy:




Takowy bukiecik to dla mnie stanowczo za mało, więc kolejnym prezentem będzie tradycyjna rzecz- laurka.  Według mnie nie jest to tylko dla dzieci, ponieważ w dobry sposób można upamiętnić ten szczególny dzień. 



Właśnie w taki prosty i tani sposób można uszczęśliwić swoją mamę. :) Teraz pozostaje tylko znaleźć dobrą kryjówkę na prezenty oraz czekać do jutra. :)
Tymczasem kochani ja zmykam spać, bo piszę półprzytomna. Dobranoc!

PS: A wy w jaki sposób jutro uszczęśliwiacie swoje mamy? 





czwartek, 24 maja 2012

Outfit do szkoły i inne

Cześć :) Dawno mnie tu nie było, ale niestety, nadciągnął najgorszy okres w ciągu roku szkolnego. Zaczynają się błagania nauczycieli o szansę na lepszą ocenę, poprawki. Też znacie to uczucie? :)
Dzisiejsza notka jednak będzie trochę bardziej urozmaicona niż inne. Mam nadzieję, że również Was bardziej zaciekawi. Niegdyś obiecywałam, że zamieszczę tutaj przykłady zestawów, które ubrałabym do szkoły. Ten zestaw, który Wam zaraz przedstawię, pochodzi z mojej własnej szafy. Oto on:


Ubrania, które dzisiaj założyłam wybierałam na szybkiego, na zdjęciach mogą wyglądać trochę nieciekawie, ale w rzeczywistości uważam, że wyglądają naprawdę fajnie. :)
Postanowiłam, że codziennie będę robić zdjęcia tego, w czym idę do szkoły.
Kolejna rzecz będąca w repertuarze dzisiejszej notki, jest taka, że zmieniłam kolor paznokci. Voila:



Jednak ja musiałam dodać coś po swojemu i połączyłam dwa lakiery: pomarańczowy z drobinkami brokatu oraz bezbarwny ultrafioletowy. Oto one:


Ostatnio również brutalnie męczyłam swoje włosy. Mam takie same odkąd się urodziłam, każdy powtarza że są ładne i zabraniają mi ich w ogóle dotykać, ale ja jak zwykle mam swoje zdanie. Krótko, znudziły mi się. Postanowiłam więc przeprowadzić eksperyment: pasemka zrobione z bibuły. Niby łatwa, krótka rzecz, zmywają się po dwóch myciach, ale mają ten "haczyk". :) 
Otóż postąpiłam według instrukcji, wzięłam trochę włosów, zmoczyłam bibułę i dosłownie wcierałam ją we włosy. Oprócz tego, że do chwili obecnej mam niebieskie ręce (bo taki był kolor bibuły), to jeszcze efekty zbyt wielkie nie są. Zrobiłam zdjęcia, ale na nich nic kompletnie nie widać. Oczywiście biorę pod uwagę fakt, że moje włosy są ciemne i nie staną się nagle niebieskie, ale siłą rzeczy chociaż trochę przefarbować by się mogły. :) No cóż, oto zdjęcia:


Jak ktoś ma bardzo dobry wzrok to zauważy gdzieś przebłysk niebieskiego koloru, haha. 

Właściwie to już wszystko, co miałam na dzisiaj. Macie już jakieś plany na weekend? Ja jutro kończę lekcje planowo, o 12:25, dlatego też kocham piątki. A później wybieram się z przyjaciółką na konie, nareeeszcie. :) Cały tydzień na to czekałam. Mam nadzieję, że rodzice w końcu się mnie posłuchają i zrobią kilka zdjęć. :)

Następną notkę planuję zrobić o biżuterii dla typowej nastolatki. Co wy na to? Trzymajcie się! :)



niedziela, 20 maja 2012

AMI

Hello! Niedzielny wieczór, więc krótką notkę przydałoby się wstawić zwłaszcza, że mam do nadrobienia kilka dni. :) Jak minął weekend?
Wspominałam wcześniej, że mam zamiar "wypróbować" nową stadninę. Tak też zrobiłam wraz z moją przyjaciółką. Jesteśmy bardzo zadowolone i zdecydowanie uznajemy ją za najlepszą, w których dotychczas jeździłyśmy. Będziemy tam bardzo często gościć, najbliższy termin przypada na piątek. :) Oby pogoda dopisała.
Oczywiście pokażę Wam, na jakich koniach jeździłyśmy. Najpierw zdjęcia:


Powyższa klacz na imię ma Raksa. Jeździła na niej moja przyjaciółka, więc ciężko mi powiedzieć jaka jest pod siodłem. Jednak zauważyłam, że ma charakterek, ale jest jak najbardziej spokojna i przyjazna. 


Natomiast to jest Ronin, ogier, którego wczoraj dosiadłam. Śliczny, spokojny, dobrze zbudowany - cechy, które zauważyłam. :) W zasadzie jest ich wiele, jeździło mi się na nim po prostu cudownie. Ruchliwy, chętny do współpracy, świetnie mi się z nim dogadywało. Stęp żywy, zero jakiegokolwiek lenistwa. :) Jedynie co, to ma bardzo wybijający kłus. Ale nie narzekam. :)

Niestety na dzisiaj to wszystko, idę poszperać jeszcze w lodówce, bo zgłodniałam, a później może znajdę jakiś ciekawy film. :) Dobranoc!

PS: Stadnina, w której wczoraj byłyśmy to AMI, położona w Kunicach. :)

czwartek, 17 maja 2012

New look & paznokcie

Hejka. Nareszcie nabrałam sił i postanowiłam dodać notkę o czymś innym, niż marudzeniem o sytuacjach w życiu. Humor znacznie mi się poprawił, chociaż co prawda przeżyłam huśtawki sporych emocji. Na szczęście wszystko już jest za mną i wydaje mi się, że wkroczyłam na tą drogę, którą zawsze miałam iść, a pewne osoby próbowały mnie z niej ściągnąć.
Zanim zacznę jednak pisać o tym, co napisałam w tytule, chciałabym powiedzieć, co na pewno nie jest dla nikogo nowością, że strasznie nie lubię osób, którzy wtrącają się w nie swoje sprawy. Nigdy tego nie tolerowałam i za to wprost nienawidzę takich osób. Serdecznie pozdrawiam takie osoby. Na przyszłość, niech zajmą się swoimi sprawami, a nie wtrącają się w życie innych. Dziękuję.
Więc postanowiłam w końcu trochę pozmieniać w swoim pokoju, ze względu na to że szybko mi się nudzi jego wystrój. Oczywiście nie przemalowywałam ścian :D Po prostu zmieniłam plakat widniejący na mojej tablicy korkowej. Tak to teraz wygląda:


Pokazałam swoje lekkie zamiłowanie do One Direction. :) Chociaż zapewne długo ten plakat tam wisieć nie będzie.
Ostatnio również wiele kombinowałam z kolorami moich paznokci. Wymęczyłam je niesamowicie, ale mam nadzieję że zbyt bardzo nie ucierpiały. Niestety mają skłonność do rozdwajania się, ale cały czas nad nimi pracuję i wszystkie odżywki jak na razie dają fajny efekt. :) Przedstawiam Wam moje paznokcie, które wyglądają tak na chwilę obecną: 


Może nie są oryginalne i profesjonalnie pomalowane, ale podobają mi się. Tych lakierów użyłam:



 Jak to zrobiłam? Nic nadzwyczajnego. Najpierw pomalowałam lakierem z Avonu, poczekałam aż wyschnie. Następnie użyłam białego lakieru pękającego. Jak widać, lakier popękał i efekty są widoczne powyżej. :)
A tutaj jeszcze kilka moich zdecydowanie ulubionych lakierów:


Jeszcze zahaczając o weekend, macie już jakieś plany? Ja jadę z przyjaciółką do szkółki jeździeckiej, w której jeszcze nigdy nie byłyśmy. W sobotę zdam relacje. :)

To tyle na dzisiaj, czeka na mnie jeszcze zadanie z matematyki i kołderka. :) Dobranoc!

niedziela, 13 maja 2012

True story.

Witajcie. Ostatnio dużo wydarzyło się w moim życiu, przeżywałam te gorsze i lepsze chwile, z czym czasami nie mogłam sobie poradzić. Na szczęście cieszę się, że mam wokół siebie tylu ludzi, którzy zawsze są przy mnie. Nie będę ich wymieniać z imienia, ale oni wiedzą że to do nich i bardzo im za wszystko dziękuję.
W ciągu dalszym kompletnie nie mam głowy do tego, by pisać notki o modzie, kosmetykach i wszystkim innym, co interesuje nastolatki XXI wieku. Chciałabym troszkę pomarudzić o życiu. Pisałam notkę wcześniej, w czym tkwił mój zły nastrój i niechęć do wszystkiego. Po raz kolejny przekonałam się, że strata kogoś nawet mniej bliskiego boli. Chcę przez to powiedzieć, że ciocia o której wspominałam że była w stanie krytycznym nie żyje. Piszę to otwarcie, bo odczuwam taką potrzebę. Potrzebę uświadomienia Was, że wystarczy moment i możemy już kogoś nie zobaczyć nigdy więcej. Moja ciocia zawsze i wszędzie, nawet kiedy miała gorsze dni, była wesołą, zadowoloną z życia kobietą. Wystarczył niecały tydzień i odeszła od nas już na zawsze. Życie jest niewyobrażalnie kruche, niestety. Dlatego czy warto wieszać na kimś psy, kłócić się i uprzykrzać mu życie? Chyba nie.
Staram się w jakikolwiek sposób zabijać to, co teraz czuję. Dzisiaj byłam na otwarciu sezonu motocyklowego organizowanego przez Dopalacze. Miła atmosfera, fajne atrakcje, warto było. :) Jutro natomiast zamierzam miło spędzić czas na dworze z fajnymi osobami, przy okazji również oderwać się od wszystkiego. Poniedziałek jakoś się przeżyje, we wtorek pogrzeb i dalej już poleci z górki, mam nadzieję. :)
Dobranoc, trzymajcie się!

poniedziałek, 7 maja 2012

Chwilowa przerwa.

Kochani, dzisiaj bardzo krótko. Chciałabym poinformować, że nie będę w stanie pisać notek przez jakiś czas. Mam ogromną nadzieję, że będzie to krótki okres. Ogólnie rzecz biorąc spowodowane jest to tymczasowymi problemami w rodzinie. Nie ukrywając, chodzi o to, że moja ciocia ma ogromne problemy ze zdrowiem, jej stan jest krytyczny i chciałabym przy niej być na bieżąco. Bardzo mi zależy na tym żeby z tego wyszła, ale niestety to już chyba nie możliwe.
No to chyba na tyle, naprawdę nie ma co więcej opowiadać. Do usłyszenia, buziaki.

czwartek, 3 maja 2012

Burzowo.

Hej kochani, dzisiaj tak w ogromnym skrócie. Temat, który miał być wprawdzie w tej notce nie zostanie zrealizowany, bo jeszcze nie ustaliłam odpowiednich materiałów, zdjęć, porad i praktycznie wszystkiego. :) Także z góry przepraszam i obiecuję, że postaram się najbardziej jak mogę na następny raz, a wiem że oczekiwaliście na tą notkę. :)
Więc u mnie w mieście wczoraj była piękna pogoda, z której korzystałam na wszelkie możliwe sposoby, cały dzień spędziłam poza domem. Natomiast dzisiaj za dnia było jeszcze w miarę możliwie, a teraz wieczorem- lepiej nie opowiadać. Rozpętała się burza i jak narazie nie ma zamiaru najwidoczniej sobie pójść. Deszcz pada jak oszalały, a ja na jutro mam plany, tak nie może być! Miejmy nadzieję że pogoda jakoś się ogarnie. :)
To ja się z Wami już żegnam, czekajcie niecierpliwie na obiecaną notatkę. Dobranoooc! :*
P.S: Jeden z czytelników tego bloga ubiegał się o dodanie moich zdjęć. Muszę znaleźć jakieś w miarę ładne, to zastanowię się nad ich dodaniem aczkolwiek jak narazie nie liczyłabym na to, hehe. :)