poniedziałek, 30 lipca 2012

New Yorker

Cóż, ostatnio nie mam na nic czasu. Jak widać również na pisanie postów. Postaram się to nadrobić, ale ze względu na to że na ogół jestem pesymistką, to nie wiem czy mi się to uda. :D 
U mnie zbyt wiele się nie dzieje. Każdy dzień i wolną chwilę spędzam ze znajomymi na podwórku, na basenie, albo zdarzy się urządzić coś u kogoś w domu. Natomiast ostatnie upalne dni zapewne nie tylko mnie wykańczały. No i te paskudne komaaary! Jestem cała pogryziona. :D

Bodajże w zeszły weekend wybrałam się na małe zakupy. Szukałam raczej butów na sierpniowe wesele, a zamiast tego znalazłam sukienkę. Praktyczna, typowo dziewczęca, od razu wpadła mi w oko. Z motywem kwiatków, co od dawna jest modne. Zobaczcie:


I jak Wam się podoba? Macie może jakieś propozycje co do butów pasujących do tej sukienki? Wydaje mi się, że najlepsze będą w mniej więcej takim stylu:


Które podobają się Wam bardziej? 
Na dzisiaj to tyle. Mam nadzieję, że coś nowego uda mi się napisać jutro. Jednak cieszę się, że całkowicie nie uległa w gruzach oglądalność. Dziękuję, no i dobranoc. :3





poniedziałek, 23 lipca 2012

Back to reality

Cześć. No to na początek chciałabym, żebyście wybaczyli mi moje odejście bez pożegnania. Nie planowałam takiej sytuacji, ale wyszło jak wyszło, dzień przed wyjazdem miałam ogromne urwanie głowy. W dniach mojej nieobecności oderwałam się od tej szarej rzeczywistości i robiłam wszystko, na co miałam ochotę. Te 6 dni spędzone w Mrzeżynie zleciały szybko, za szybko! Aczkolwiek początek zapowiadał się beznadziejnie. Pogoda w ogóle nie dopisywała, a już w pierwszą zaliczyłam upadek z konia. Niagara spłoszyła się, do tej pory nie wiadomo czego. Zaczęła galopować, no i gdyby nie jej gwałtowny zakręt to bym się resztkami sił utrzymała. Spadłam na drągi, uderzyłam się w nadgarstek, ale na całe szczęście zakończyło się tylko jego obiciem. Z opisu świadków wynika, że wyglądało to niebezpiecznie, ale z grzbietu konia nie wydawało się to aż tak straszne. :D Mimo wszystko, mimo późniejszych problemów, dawałam radę i jeździłam. Przynajmniej wyjechałam z przeżyciami. :D
Kolejne 3 dni spędziłam w Pobierowie z rodzinką. Na pogodę nie narzekałam, bo w drugi dzień wylegiwałam się na plaży. I tak słońce niekoniecznie chciało się do mnie przyczepić, bo prawie w ogóle się nie opaliłam. :D O wodzie w morzu nie wspominam, była lodowata, aczkolwiek niektórzy się kąpali.
A teraz po 6-godzinnej podróży siedzę sobie w domku. Od razu spotkałam się z Benią, za którą niesamowicie się stęskniłam. I oczywiście za Natką, z którą mam nadzieję, że niedługo się zobaczę.
Beniu, mam nadzieję że z tym wszystkim, co Cię spotkało w ciągu ostatnich 4 dni zmierzysz się i będziesz tak bardzo silna jaka jesteś zawsze. Teraz sama się przekonałaś, jak czasami życie potrafi dać po tyłku. Poza tym wiesz że ciągle jestem przy Tobie i masz we mnie wsparcie. Ale zobaczysz, że w najbliższym czasie ten ból, smutek miną, wrócisz do normalnego życia. Tak jak mówiłaś, trzeba zamknąć ten rozdział w życiu, przewrócić kartkę i zacząć nowy. A wszystko, co kiedyś się zdarzyło, zostanie tylko wspomnieniem. :)
To na koniec wstawię kilka zdjęć z wyjazdu:





Dobranoc!

czwartek, 12 lipca 2012

Torebki

Hejka! Co tam nowego u Was? U mnie nareszcie dobrze, aż nawet mogłabym rzec, że bardzo bardzo dobrze! :D Ogólnie rzecz biorąc wszystko co wcześniej się rozsypało, wróciło znów do formy. Mam nadzieję, że potrwa to tym razem długo. Dziękuję wszystkim za komentarze i wsparcie. :)
Więc na teraz znalazłam kilka zdjęć torebek- czyli tego, co najbardziej potrzebne dziewczynom XXI wieku. :D


Nie wiem czy trochę nie za duże te zdjęcia. :D Ale co myślicie o tych torebkach? 

Ja tymczasem idę się szykować do Beni, miłego dnia! 




środa, 11 lipca 2012

Dobra, trzeba wziąć się za siebie i zacząć coś pisać. Do wyjazdu tylko 4 dni, a ja jestem w totalnej rozsypce. Niepotrzebne mi były te huśtawki emocji od początku tego tygodnia, wiadomo było, że teraz ciągle coś mi będzie siedzieć w głowie. Dlaczego zawsze każdy jest nastawiony pozytywnie, gdy istnieje szansa pół na pół, że coś się uda? Przynajmniej los uśmiechnął się do mnie z tej strony, że dowiaduję się o pewnych rzeczach wtedy, kiedy nie jest jeszcze za późno. Kiedy mogę jeszcze zareagować w miarę nie wyczerpując się psychicznie. Czasami mam już dosyć wszystkiego, ale mam bardzo dużo osób wokół siebie. Osób, które za nic w świecie, cokolwiek by się nie wydarzyło, nie zostawiliby mnie. Czasami nawet nie wiem, jak mogę im się odwdzięczyć. Bywa, że to właśnie oni mnie powstrzymują od złości, zawsze wmawiają że nie warto, po upadku pomagają wstać i iść dalej, razem. Za wszelką cenę robią wszystko, żeby zobaczyć na mojej twarzy jeden, mały uśmiech w ciężkich chwilach. Nienawidzę robić dobrej miny do złej gry, ale czasami mam przeczucie, że tak właśnie muszę robić. Dla kogoś mi bliskiego, albo po to, żeby czegoś nie zepsuć. Wydaje mi się, że jestem zbyt wrażliwa na wszystkich ludzi. Ciągle staram się, żeby wszystko było dobrze, ale prędzej czy później coś mi stanie na drodze. Za bardzo biorę wszystko do siebie, za szybko przywiązuję się do ludzi, przez co łatwo jest mnie zranić. Trudno jest zmienić człowieka, trudno jest zmienić siebie, żebym była bardziej odporna na wszystko. Czasami nawet najbliżsi nie są w stanie mi pomóc, sprostać moim problemom, chociaż bardzo by tego chcieli. Muszę przez coś sama przejść, sama coś naprawić i sama poradzić sobie ze swoimi problemami.
To wszystko, co się działo od początku tego tygodnia zapowiadało się po prostu piękne, cudowne, wymarzone. Dzisiejszy dzień będzie decydujący, dzisiaj dowiem się co będzie dalej. Warto dać drugą szansę człowiekowi? Moim zdaniem warto, ale będą już uodporniona na to, co zrobił wcześniej. Jeżeli to się powtórzy, wiem że nie jest mnie wart. Nie jest wart moich nerwów, poświęcenia mojego własnego, cennego czasu. Niby jest jeszcze szansa, żeby wszystko jakoś wyszło na prostą drogę i powróciło do normy, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. No po prostu. Nawet jeżeli by było jak dawniej, później i tak coś to zepsuje. A wtedy co, wracamy do punktu wyjścia, kolejny raz dajemy sobie szansę i idziemy dalej? Czy lepiej po prostu zakończyć to wszystko i wyjść z tego z honorem? Nie wiem dlaczego, ale cholernie mi zależy żeby jednak było dobrze. Żeby początek tygodnia ciągnął się miesiącami, latami. Nie potrzebuję żadnych postępów w dobrą stronę, wystarczy mi to, że jest dobrze. Niech tak zostanie.
Dobra, koniec tych wyznań, rozpisałam się trochę. Ale w końcu musiałam wywalić wszystko, co mi leżało i leży na sercu. Dostałam lekcję z życia, żeby nie ufać ludziom, których krótko się zna. Tym bardziej, jeśli dzieli nas sporo kilometrów.

Może jeszcze dzisiaj postaram się napisać notkę dotyczącą czegoś bardziej konkretnego. Ale na razie nie zapowiada się na to, że będę miała dużo wolnego czasu. Później zmykam do Beni, będzie czas na to, żeby dowiedzieć się co będzie dalej, no a to wiąże się z tym, jaki będzie mi towarzyszył nastrój do końca dnia. Jeżeli będzie jeszcze w miarę spokojny - postaram się coś napisać. Miłego dnia.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Today & koszulki

Cześć! Przepraszam za moją chwilową nieobecność, ale na chwilę oderwałam się od wszystkiego i poświęciłam cały swój wolny czas przyjaciołom. Warto było, bo coś bardzo ważnego zmieniło się w moim życiu. Oczywiście na lepsze. Tak czy inaczej, teraz ciągle chodzę z uśmiechem na twarzy i jest mi z tym dobrze.
Notkę zaktualizuję wieczorem, bo teraz w końcu lecę na trening, na który czekałam od czwartku. :)

piątek, 6 lipca 2012

Shopping

Hej! Co tam, jak tam? Wczoraj wieczorem niestety nie miałam możliwości żeby napisać notkę, ze względu na to że rozpętała się burza. Przez to również nie pojechałam na trening. Na dzień dzisiejszy pogoda się poprawiła, oby nie przyniosło to tylko kolejnej burzy. Mimo okropnych porannych bólów brzucha, pojechałam z mamą na miasto.
Przede wszystkim, bardzo długo szukałyśmy fajnego stroju kąpielowego, no i nasze poszukiwania zatrzymały się na tym:


Camaieu, 69,90zł (przed promocją: 99zł)

W tym samym sklepie kupiłam też tą bransoletkę:



Camaieu, ok. 12 zł.

Później wybrałyśmy się do New Yorkera. Znalazłam tam śliczną sukienkę, którą mam zamiar przeznaczyć na wesele, a wybiorę się po nią na dniach. Wtedy też wstawię zdjęcia. Z myślą o wyjeździe kupiłam sobie luźne spodnie 3/4:


New Yorker, 39,95zł.

No i na koniec zaszłyśmy do Świata Spinek. Wprawdzie w celu znalezienia ładnego zegarka, a z racji tego że go nie znalazłam, nie mogłam wyjść bez niczego. :D Więc kupiłam torebkę:



Świat Spinek, ok. 30 zł.

W następnym tygodniu jeszcze kupię sobie buty. Nie mogę się zdecydować, czy niskie trampki, vansy, czy klapki. Vansów nie opłacało by mi się brać na wyjazd, bo szybko bym je zjechała. Wkońcu większość czasu będę spędzać na terenie stajni. O nich pomyślę po przyjeździe do domu, tak samo jak i o kolczyku w pępku. :D
To wszystko na dzisiaj, uciekam do przyjaciółki. A Wy macie jakieś plany?







czwartek, 5 lipca 2012

Gorąco!

Zaraz chyba dostanę szału razem z tą pogodą. Wczoraj padało ile wlazło, dzisiaj już upalnie. Na 17:30 trening na tym oto koniku:


Ma na imię Reda. Z pozoru wredna, widać to zwłaszcza po tym jak wyjdzie z boksu i od razu przegoni po całej stajni. Ale pozory mylą, bo pod siodłem jest spokojna, bez żadnych narowów i ma szybkie chody. Przeżyłam na niej jak na razie jedną jazdę i zsiadłam bardzo zadowolona. Zobaczymy jak to będzie wyglądać dzisiaj. :) Nie ma co, trzeba się ostro brać za treningi, bo zostało tylko 10 dni, a przydałoby się pocwałować na plaży. :D 
Jak sobie pomyślę, że muszę się jeszcze wbić w moje bryczesy, czapsy i sztyblety, to aż mi ciarki przechodzą. Na grzbiecie konia postaram się nie myśleć o tym jak bardzo się spocę, a bardziej skupić się na tym co robię. :D Mam nadzieję że przynajmniej plac nadaje się do jazdy, że dzięki dzisiejszemu gorącu wyschnie po tych deszczowych dniach. 

Skoro już piszę o koniach, chciałabym się dowiedzieć od Was, czy ktoś może jeździ, jeśli tak to ile, niech opowie swoją historię. Ja o tym bardzo chętnie przeczytam i na 100% odpiszę. Również jeśli macie do mnie jakieś pytania, to zapraszam. W zasadzie dawno nie pisałam czegokolwiek związanego z jazdą konną, chociaż mam z tym styczność niemalże na co dzień. Poza tym jest to moja pasja, więc w najbliższej przyszłości tego bloga znajdziecie tutaj nieco więcej postów na ten temat. Mianowicie po każdym treningu będę zdawać relacje czy są jakieś postępy, czy może zaliczyłam drugą w życiu glebę. :D 

Wieczorem napiszę coś o biżuterii, no i do tego może coś jeszcze uda mi się wymyślić. Tymczasem ja zmykam pod ziiiimny prysznic, no i czekam na Wasze komentarze. :) Miłego dnia!

PS: Pytania na jakiekolwiek inne tematy możecie zadawać TUTAJ.





środa, 4 lipca 2012

Evening

Cześć. Jak Wam zleciał dzień? Mi bardzo szybko, mimo tego, że cały przesiedziałam w domu. Najważniejsze, że moja przyjaciółka wyszła ze szpitala. Dobrze, że już wszystko w porządku. :) Dzisiaj nie będę pisać o niczym konkretnym, nie mam głowy do niczego.
Staram się ciągle jakoś wszystko poukładać w jedną całość, ale jak na razie mi to nie wychodzi. Obóz już za 11 dni, masa roboty na głowie, a ja siedzę sobie przed telewizorem, a co! :D Znacie też to uczucie?
Muszę jeszcze zrobić dwie listy. Jedna z piosenkami, które zgram sobie na telefon żeby mieć co słuchać przez 6-7 godzin drogi, a druga z listą rzeczy (ubrania i inne najważniejsze rzeczy), które będą mi potrzebne na 6 dni. Zaproponujecie coś, może ktoś z Was był już na obozie konnym? :)
Jutro spodziewajcie się czegoś ciekawszego, niż TO. :D Dobranoooc!

wtorek, 3 lipca 2012

PHOTOS

Cześć, jak Wam minął dzień? U mnie w mieście pogoda całkowicie do dupy, więc tak czy inaczej zbyt dużo zajęć nie miałam. Oczywiście mam obiecane zdjęcia wykonanych własnoręcznie bransoletek przyjaźni:



Wykonanie takowych bransoletek nie jest trudne, aczkolwiek zabiera dużo czasu. Jakby ktoś nie wiedział, ten długi warkoczyk owija się wokół nadgarstka. :) Więc jak je zrobić?
Co przygotować: 3 kolory nitki, nożyczki, taśma klejąca, cienkopis i kartka papieru. 
1. Ze wszystkich kolorów nitek zrób "paski":


2. Połącz je w jedną całość, a następnie na samej górze zawiąż supełek i obetnij końcówki.
3. Nitki podziel na trzy części, po czym zrób jeden, długi warkoczyk.
4. Po wykonaniu warkoczyka, na dole zawiąż supełek i obetnij końcówki. 
5. Wytnij z kartki papieru wąski pasek, a na nim napisz cienkopisem np. "BEST FRIENDS FOREVER".
6. Przyklej pasek taśmą klejącą, owijając go. 
GOTOWE!

Może nie brzmi (i nie wygląda) to zbyt profesjonalnie, ale przyjaciółkę zawsze ucieszy, zwłaszcza moją, która dzisiaj taką dostała. :)
Zgodnie z moimi planami, pojechałam do niej do szpitala. Myślałam że będzie gorzej, ale bezproblemowo trafiłam na oddział. Później poszwendałyśmy się po szpitalu, zaszłyśmy do baru na zapiekanki, później do automatu po cappuccino. Mamy dowód na to, że nawet w takim miejscu można fajnie spędzić czas! :D 

Macie już jakieś plany na jutro? Ja znowu pojadę do szpitala, a później spędzam resztę dnia przed telewizorem, ewentualnie simsami. W czwartek za to nareszcie trening, oby tylko pogoda dopisała! 

Dobranoc.


poniedziałek, 2 lipca 2012

For my best friend

Hej, ostatecznie postanowiłam, że napiszę notkę na telefonie, w związku z czym zdjęcia dodam jutro, a no i wybaczcie wszelkie błędy. :) Więc jak Wam mija wieczór? Mi nawet dobrze, żyję myślą, że jutro popatatajam sobie na treningu, a wcześniej odwiedzę przyjaciółkę w szpitalu, która niezmiernie ucieszyła się na telefon ode mnie właśnie z tą informacją. :) Pomyślałam sobie, w jaki sposób mogę ją ucieszyć jeszcze bardziej. Oprócz tego, że nabrałam jej miliony gazet i książkę, to zrobiłam własnoręcznie bransoletki przyjaźni. Ogólnie z efektu końcowego jestem zadowolona, chociaż wyobrażałam sobie, że będzie to wyglądać jakoś bardziej profesjonalnie. :D Wcześniej również zajdę do sklepu, żeby obdarzyć ją czymś na słodko. Po mojej rozmowie z nią, naprawdę odechciało mi się kiedykolwiek w moim życiu leżeć w szpitalu. Na obiad dostała talerz zupy pomidorowej. Brzmi smacznie, ale w rzeczywistości wygląda nieco inaczej. Krótko mówiąc, sama woda, no i oczywiście sam widok przerażający! :O Ciekawe czy chociaż trochę poczuła smak pomidora! :D To tyle na dzisiaj, dobranoc!

Swimwear 2012

Cześć! Powstawaliście już z łóżek? :D Ja dziś wyjątkowo wcześnie, bo około godziny 8.
Przed wyjazdem muszę jeszcze się wybrać na miasto, zrobić listę rzeczy, które muszę ze sobą zabrać i które muszę kupić, a jak na razie to nie mam do niczego głowy. :O
Przede wszystkim, muszę zaopatrzyć się w nowy strój kąpielowy. W tym sezonie najmodniejsze wyglądają tak:


Najbardziej podobają mi się z różnymi wzorkami. Mniej odpowiadają mi jednokolorowe. Najfajniejsze widziałam w New Yorkerze, KappAhl i H&M. Jak tylko kupię jakiś, dodam zdjęcia. :)
Macie już na dzisiaj jakieś plany? Ja najprawdopodobniej spędzę dzień w łóżku przed telewizorem i wiatrakiem pod nosem. :D Chociaż już dzisiaj jest chłodniej. Muszę się wykurować do 15 lipca, bo od dwóch tygodni coś mnie dopadło. 
Więc miłego dnia. :)


niedziela, 1 lipca 2012

Let's do something crazy! + MUST HAVE

Hej, jak Wam mija niedziela? Mi nieco nudno, za to bardzo gorąco. Wczoraj mój termometr wskazał aż 30 stopni :O Mam takie dziwne uczucie, że dzisiaj muszę odrabiać lekcje i pakować się do szkoły. Jakoś kompletnie nie czuję nastroju wakacji!
Dużo razy już pisałam, że 15 lipca wyjeżdżam na obóz, a później jeszcze zostaję kilka dni nad morzem. To związane jest też z moją nieobecnością, chyba że zdarzy się, że dam radę napisać notkę na telefonie. :) Wtedy powrzucam trochę zdjęć. Ale o tym kiedy indziej.
Więc dzisiaj chciałabym napisać o tym, co "szalonego" można zrobić w tegoroczne wakacje. Tak poza tematem jak myślicie, jaka piosenka będzie hitem lata? :)
Ja mam zamiar po przyjeździe z nad morza zrobić sobie kolczyk w pępku. Jak myślicie, dobry pomysł? Miał już go ktoś z Was? Szczerze mówiąc obawiam się, że będzie mnie boleć. Nie samo przekłucie, a późniejsze dni. Dużo artykułów na ten temat naczytałam się w internecie, i zdecydowanie większość mówi o tym, jak to boli, że trzeba tego bardzo pilnować. Natomiast moja ciocia zmieniła kolczyk już po tygodniu po przekłuciu. Dlatego sama nie wiem co mam o tym myśleć, ale chyba zdam się na swoją odwagę i zrobię to! :D A tutaj kilka kolczyków, które wpadły mi w oko:





Jak sami widzicie, podobają mi się kolczyki raczej delikatne, niewielkie i nie chcę, żeby były ekstrawaganckie. Wiadomo, że na wakacje kupiłabym troszkę większy, coś z motywu kwiatka, motylka albo serduszka. Natomiast na rok szkolny wystarczy mi zwykła kulka z oczkiem, jak np. na ostatnim zdjęciu. :)
Chciałabym Wam jeszcze pokazać moje nowe paznokcie:



Postanowiłam spróbować zrobić panterkę. I efekt chyba udany! :)
Na koniec znalazłam jeszcze zdjęcie z wczorajszego wypadu do miasta z Natalią:


Tyle na dzisiaj, miłej niedzieli! 

PS: Byłam wczoraj w szoku, kiedy zobaczyłam ile osób weszło na tego bloga. Niewiele brakowało do setki. :) Dziękuję!